środa, 9 listopada 2016

Wprowadzam zmiany, czyli małe kroki ku wielkiej sprawie



Nie bez powodu w dzisiejszym świecie hasło „minimalizm”, jak i wszystkie związane z nim działania, święcą triumfy. Atakuje nas na co dzień tyle przeróżnych bodźców, że łatwo się w tym wszystkim zagubić. Reklamy, zdjęcia na Instagramie, filmy na Youtubie, kolorowe wystawy, opowieści znajomych, posty na Facebooku… Niestety, zamiast pomagać w rozwoju, wszystkie te aspekty naszego życia sprawiają, że zamykamy się w skorupce i wtapiamy w tłum.

A przecież jesteśmy jedni, jedyni, wyjątkowi!

Wierzę, że wyznaczenie sobie pewnych ram w życiu, ograniczenie bodźców, przedmiotów, zadań oraz wyznaczenie priorytetów pozwoli nam zbudować tarczę, dzięki której wszelkie niemile widziane bodźce nie wpłyną więcej na naszą codzienność. Stąd też moja decyzja o wprowadzeniu minimalizmu do swojego życia. Pozwolę mu się rozgościć, chętnie poczęstuję dobrą herbatą i razem ustalimy, jak jego działanie zaowocuje w moim życiu.



1. Chcę wyglądać jak najlepsza wersja siebie każdego dnia


Przyznaję, przez nieregularne godziny zajęć na uczelni miewam (zdecydowanie zbyt często!) dni, podczas których wstaję, jem śniadanie i zalegam przed komputerem przez długie godziny. Tak, w piżamie, roztrzepanych włosach, nieumytych zębach, nieumytej twarzy. Potrafię spędzić tak nawet 8 godzin. Potem wstaję, byle jak się ogarnę i tak funkcjonuję do końca dnia. A potem nadchodzi kolejny poranek i historia się powtarza...

Chcę porzucić ten okropny nawyk, który jedyne, co robi, to obniża moją pewność siebie do poziomu depresji. Podejmę konkretne kroki w celu zmiany.

- Najważniejsza sprawa, to od razu po posiłku ląduję w toalecie, gdzie myję zęby, przemywam twarz i nakładam krem, czeszę włosy i ubieram się. Nie muszę od razu robić makijażu i ubierać odświętnych rzeczy. Chodzi o poczucie ogarnięcia. Uczucie, które pozwoli mi zabrać się do obowiązków i sprawi, że będę czuła się zadbana.

- Dodatkowo, pragnę zwrócić większą uwagę na mój codzienny strój. Co prawda staram się wieczorem przygotowywać ubiór na następny dzień, etap zagracania szafy mam już za sobą, ale wciąż zdarzają się dni, kiedy w wybranych ubraniach czuję się tak... szaro. Myślę, że szkopuł tkwi w akcesoriach. I przede wszystkim - w spojrzeniu w lustro. W końcu to, że wkładam ulubione rzeczy nie oznacza, że równie dobrze muszą ze sobą współgrać. Czasem warto krytycznie spojrzeć w lustro i dodać/odjąć daną rzecz. Mała rzecz, wielka zmiana. Dlatego codziennie planuję fotografowanie stroju dnia, by móc po kilku godzinach czy dniach stwierdzić, czy wybór był dobry, czy danej kombinacji muszę w przyszłości unikać.





2. 20 minut dziennie dla spokoju ducha 


Wśród coachów i psychologów króluje pogląd, według którego medytacja wycisza nasze zmysły i pozwala spędzić lepiej czas z samym sobą. Jako osoba wierząca niekoniecznie wierzę, że sama sobie zapewnię spokój ducha, stąd też moja decyzja o codziennym, dwudziestominutowym odmawianiu różańca z zamkniętymi oczami, pod kocem, skupiając się wyłącznie na modlitwie. Bardzo pomocne okazuje się akcja Ojca Adama Szustaka, która rozpoczęła się 1 listopada. Dotyczy ona odmawiania Nowenny Pompejańskiej, a mówiąc jaśniej - przez 54 dni odmawiam 3 tajemnice różańca. Dlaczego by nie przeznaczyć jednej tajemnicy na formę "medytacji"? :)

TUTAJ znajdziecie całą playlistę związaną z Nowenną Pompejańską




3. Szczęśliwy brzuszek to szczęśliwa ja


Mam duży problem z jedzeniem. Uwielbiam słodkości, które kompletnie mnie nie zamulają, nie dają uczucia przejedzenia itd. Co więcej, zdrowe wersje słodkości nie dość, że mi nie smakują, to jeszcze sprawiają, że czuję się ociężała, jest mi niedobrze, często mam zaparcia i generalnie... nie satysfakcjonują mnie. Dodatkowo jedzenie dużej ilości warzyw, kasz czy warzyw strączkowych bardzo źle wpływa na mój organizm. Muszę stawić temu czoła! Instagram może i przestanie być dla mnie inspiracją, ale przynajmniej ja sama poczuję się lepiej. Postanawiam więc wprowadzić więcej "zakazanych" produktów do mojej diety i sprawdzić, co najlepiej działa na mój organizm. Za słodycze będą służyć mi słodycze, za przekąskę pieczywo, a warzywa przestaną być głównym źródłem pożywienia. Nie przestaną być oczywiście ważnym dodatkiem, co to to nie :)




***



Jest wiele innych aspektów mojego życia, nad którymi muszę popracować. Postanowiłam jednak skupić się na trzech najważniejszych, sprawiających mi najwięcej problemu, a jak uporam się z nimi, to wierzę, że łatwiej będzie mi podjąć się pracy nad innymi sprawami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz