Czwartek, dziesiątego listopada.
Wysiadam z tramwaju i zmierzam w kierunku centrum handlowego Arkadia.Wchodzę do środka i pierwsze, co przykuwa moją uwagę, to
mnogość lampek oraz ozdób świątecznych. „Zaczęło się…”.
Konflikt ze świętami w tle
Nastawienie
populacji do kwestii dekoracji świątecznych dzieli ją na dwie grupy. Pierwsza
to osoby chłonące tę atmosferę, jak tylko pojawiają się pierwsze ozdoby,
mikołaje z czekolady i kalendarze adwentowe. Przystrajają dom z miesięcznym
wyprzedzeniem, oglądają świąteczne filmy i nucą pod nosem „Last Christmas”.
Druga grupa to zdecydowani przeciwnicy, krzywiący się na widok wszystkiego, co
ma w sobie pierwiastek Świąt, uważając że „zbyt wczesne wystawianie ozdób
odbiera całą radość z ich celebrowania”.
Święta,
święta, święta. A czym one tak naprawdę dla nas są? Już nawet Amerykanie
przestali określać je mianem „Christmas” na rzecz słowa „Holidays”. To tylko
dowód na to, jak bardzo dużą wagę przywiązujemy do świętego Mikołaja i
wszelkich ozdób, a tak niewielką do tego, czego celebracją jest dzień 25
grudnia.
Czym tak naprawdę są święta
Każdy
z nas co roku obchodzi swoje urodziny. Dla jednych jest to dzień, który ich
zaskakuje, nadchodzi zdecydowanie zbyt szybko i przyprawia o smutek, że kolejna
cyferka zwiększa się o 1. Inni zaś wyczekują tego dnia z ogromną radością,
przygotowują uroczystą kolację, organizują imprezę, tygodniami planują wszystko
w najdrobniejszych szczegółach, wybierają sobie prezenty, a nawet sami je sobie
kupują, często przed czasem.
A
przecież Święta to nic innego jak celebracja Narodzin Pana Jezusa. Czyli po
prostu Jego urodziny. Dzień, w którym otwieramy swoje serca na Jego przyjście i
dziękujemy, że narodził się w ludzkiej postaci, by nieść ludziom zbawienie.
Naszym przygotowaniem nie jest przystrojenie domu w czerwono-zielone barwy,
ubranie choinki i kupienie prezentów. Powinniśmy czuć potrzebę przygotowania
naszych dusz oraz serc, by były jak najpiękniejszym prezentem i schronieniem
dla Nowonarodzonego. Czyniąc to, rzeczywiście stworzymy „nastrój świąteczny”.
Bombki, stroiki, piosenki, potrawy, choinki, prezenty czy jemioła to tylko
dodatki, które pozwalają nam lepiej przywitać klimat zimy, nacieszyć oczy i
dodać „wyjątkowej” tym dniom.
Wolność Tomku w swoim domku
Tak
naprawdę to do nas należy decyzja, kiedy zaczniemy nasze świąteczne
przygotowania. Jestem jednak przekonana, że kupno kubka z motywem świętego
Mikołaja w połowie listopada nie wpłynie na Waszą celebrację pod koniec
grudnia, a może wywoływać uśmiech każdego dnia, aż do nadejścia Wigilii. Może
warto wrzucić na luz i spojrzeć na te wszystkie ozdoby z dystansu? Pozwólmy
naszemu wewnętrznemu dziecku chłonąć tę magiczną atmosferę. Bo rzeczywiście, ma
ona w sobie coś z magii… :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz