wtorek, 15 listopada 2016

Instagram - idealny świat czy forma artystycznego wyrazu?



Podczas pracy nad tłumaczeniem na zajęcia po raz kolejny sięgam po telefon i klikam w ikonkę Instagrama. Przeglądam kolejne zdjęcia – idealnie umalowana blondynka, brunetka chwaląca się idealną sylwetką w lustrze na siłowni, kolejna osoba informująca o wykonanym treningu czy zjedzonym zdrowym posiłku, inna zwiedzająca wymarzony kraj, para świeżo po zaręczynach, piękna plaża na Karaibach, kubek z parującą kawą i bitą śmietaną, pokój jak z katalogu…

Perfekcyjny świat w jednym miejscu.

Szkoda tylko, że zamiast poczuć się jak w raju, czuję się coraz gorzej. Patrzę na swoje szare legginsy, szeroką bluzę, twarz bez makijażu i tracę wszelką motywację. Zagłębiam się w konta ludzi wyglądających idealnie, codziennie jedzących przepiękne posiłki, chodzących do eleganckich restauracji, spędzających czas z ludźmi, a sama spędzam którąś z kolei godzinę nad obowiązkami i ostatnie, na co mam siłę, to otaczać się idealną rzeczywistością.
Wyłączam telefon i wracam do pracy. Tylko że jakoś gorzej mi idzie…


Określ własne standardy


Często patrząc na media społecznościowe i aplikacje zapominamy o tym, że to są kreatorzy rzeczywistości. A nie jej odzwierciedlenie. Zamiast traktować je jak czasopismo, w którym obrazki stanowią wyłącznie formę sztuki, czujemy się w obowiązku do tworzenia instagramowego życia. Białe ściany, miedziane dodatki, kolorowe omlety na śniadanie, fit przekąski, kalendarze z pięknymi okładkami, kolorowe legginsy na treningu, najmodniejsze książki do kawy z piankami… Nie macie wrażenia, że świat z Instagrama narzuca pewne standardy? I jeżeli się do niej nie dostosujesz, to nie zbierzesz odpowiedniej ilości „lajków”?
Czy coś złego jest w tym, że mi białe ściany kojarzą się ze szpitalem i zdecydowanie wolę otaczać się kolorem? Czy to, że trening wykonuję w czarnych szortach i szarym topie dyskwalifikuje mnie jako fankę fitnessu? Czy w pośpiechu przygotowana jajecznica, uwieczniona w żółtym świetle żarówki, jest wystarczającym powodem do tego, bym otrzymała 10 zamiast 200 polubień pod zdjęciem?


Wyloguj się do życia


Mam wrażenie, że dziś zapomina się o tym, że każdy z nas jest inny, powinien posiadać własny gust, cechować się innym ubiorem oraz smakiem. Tymczasem patrząc na Instagrama dostrzegam setki powielających się obrazków – skandynawskich pomieszczeń, treningów w legginsach Gym Hero, posiłków przygotowanych z produktów PureRein, przeczytanych książek wysłanych przez wydawnictwo… A gdzie miejsce na indywidualność, na samodzielne myślenie? Gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna kopiowanie?
Nie pozwólmy sobie na działanie w systemie zero-jedynkowym. Obserwujmy świat, dostrzegajmy to, co nam się podoba i pozwólmy sobie na wybór tego, co może nie modne, ale zdecydowanie wpadające w nasz gust. Choćby miało powodować, że inni będą krzywo patrzeć, krytykować, że wymyka się to dzisiejszym normom. Bądźmy sobą! Jeżeli nie lubisz nosić makijażu, nałóż tylko krem i ciesz się swoim naturalnym wyglądem. Jeżeli podoba Ci się ten wściekle różowy płaszcz, to nie kupuj szarego, tylko po to, by uniknąć spojrzeń innych. Jeżeli masz ochotę na tę czekoladę, to zjedź ją i pochwal się tym głośno.


Kończę z tym


Postanowiłam wykonać konkretny krok – zrezygnować z przeglądania Instagrama. Skoro nie umiem wykorzystywać tej aplikacji do inspiracji i szukania motywacji, a wyłącznie odczuwam, że wpływa ona negatywnie na moje samopoczucie, to nie ma sensu marnować na nią czasu. W procesie budowania pewności siebie czasem trzeba odrzucić pewne bodźce, zbudować odpowiednie fundamenty w głowie i dopiero wtedy powrócić, by móc na tych podstawach budować własne podejście do tego typu miejsc. Wierzę, że z poukładanymi w głowie wartościami podejdę do zdjęć idealnego świata z dużo większym dystansem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz